Wojtek

Wojtuś swój „Wielki dzień” postanowił przeżyć na spokojnie… Jedynie obserwował bacznie, co też poczyna ten miły „pan w zielonym”. Gdy ksiądz w jego mniemaniu mówił zbyt monotonnie – po prostu zasypiał. Ożywiał się na widok wycelowanego w niego aparatu. Kto wie, może rośnie nam dobry fotograf…? 🙂

Scroll Up